10 przykazań kulturysty, część II

Stanąłeś w miejscu? Nie możesz pokonać stagnacji? Przed Wami 10 przykazań kulturysty, do których warto się stosować; chyba, że nie zależy Ci na rozwoju. Zapraszamy na II część.

6. Nie zadowalaj się przeciętnymi rezultatami
Nie wiem jaki masz cel w życiu, ale myślę, że życie jest zbyt krótkie by zadowalać się byle czym. Częstym problemem, który doprowadza do zahamowania dalszych rezultatów jest po pierwsze brak wizji, czyli trenujemy, bo sprawia nam to przyjemność, nie zastanawiając się w ogóle nad tym, w którą stronę faktycznie zmierzamy. Można tak trenować całe życia – nie ma w tym najmniejszego problemu. Schody zaczynają się dopiero wtedy, gdy oczekujemy wielkich rezultatów, trenując bez konkretnego celu. Gdybym napisał książkę to powiedziałbym, że jest to niczym dryfowanie bez steru po oceanie życia. Gdzieś mnie to niby zaprowadzi, ale dokąd? Czy wyjdę cały z tych wojaży? Czy może dopadnie mnie mityczny Kraken i rozszarpie na kawałki? Warto wiedzieć gdzie idziemy, wtedy łatwiej o realizację założeń. No a drugim problemem, równie ważnym jest to, że ustalenie celu to jedno, a postawienie sobie wysoko poprzeczki to drugie. Moim celem jest przebiegnięcie 60 metrów – Uff, wysoko, zrobi to każdy, nawet osoba z otyłością kliniczną. Przebiegnę maraton – to już nie taka prosta sprawa. Do tej próby trzeba się przygotować, odpowiedni trening, strategia żywieniowa – wiecie o co mi chodzi. Mierzyć wysoko, odhaczać zrealizowane cele – wyznaczać kolejne. Proste.

7. Małostkowość, czyli w poszukiwaniu złotego środka
Może tak przejdę na dietę bezglutenową, wszyscy chwalą hmm, a może ten lowcarb nie jest dla mnie i zwiększę podaż węglowodanów w mojej diecie, może ruszy; kurde, a jakby tak zacząć wprowadzać superfood do swojej diety, pewnie to dlatego dopadła mnie stagnacja. Małostkowość, zajmowanie się pierdołami, zamiast skupić się na rzeczach naprawdę ważnych. Szukamy magicznych środków, sposobów na to, by w końcu ruszyć z miejsca, ale w większości przypadków prawda jest jedna – olewamy fundament. W 99% to właśnie tu leży klucz do pokonania stagnacji. W sportach sylwetkowych pod słowem fundament rozumiem 5 filarów : Dieta, Trening, Regeneracja, Wspomaganie farmakologiczne, Suplementacja. Od ogółu do szczegółu, gdy opanujemy podstawy, możemy zacząć dbać o detale. Nigdy na odwrót .

8. Spójrz prawdzie w oczy. Schowaj ego do kieszeni
Nie jesteś wszechwiedzący, są ludzie, którzy wiedzą więcej od Ciebie. Ja nie bałem się zaufać specjalistom, którzy pomogli mi w przygotowaniach. Odbyłem wiele szkoleń, by być lepszym w tym co robię. Jeśli masz problem z ułożeniem planu żywieniowego – poszukaj dietetyka z prawdziwego zdarzenia. Nie wiesz jaki dobrać trening – idź do trenera z wieloletnim stażem. Nie potrafisz rozpisać sobie cyklu? Idź do osiedlowego Panoramixa… żartowałem. Znam wielu ludzi ze środowiska siłownianego, którzy mają naprawdę świetne warunki, by wystrzelić w komos ze swoją sylwetką, ale trenują po swojemu, nie słuchając rad z zewnątrz. Nie unoś się honorem, jeśli ktoś zwróci Ci uwagę. Przeanalizuj, czy to co mówi jest prawdą i jeśli faktycznie jest – zmień to. Czasami nawet małe zmiany potrafią zrobić robotę.

9. Nigdy nie przestawaj wierzyć w siebie!
Poleciałem grubo, już widzę te zmotywowane mordki, które wieloletnie obżarstwo rzucą w kąt, bo wyskoczyła im na instragramie goła, wypięta pupa z motywacyjnym hasełkiem, które zostało wrzucone tylko i wyłącznie jako zapchajdziura, by nijako podnieść rangę swojego obnoszenia się z ich jedynym atrybutem (mężczyźni nie są lepsi). Nie no przepraszam, troszkę mnie poniosło. Jednakże przez tego typu zagrywki – piękne sentencje wyblakły, straciły na znaczeniu. Niektóre miały naprawdę niesamowity potencjał… Wracając do meritum. Wielokrotnie na swojej drodze zaznasz porażki, czy to większej, czy mniejszej. Jeśli faktycznie Ci na czymś zależy to prędzej czy później otrzepiesz się z kurzu i wrodzisz na właściwe tory. Obojętnie co Cie spotka w życiu. Ale do tego potrzeba jest wiara we własne możliwości. Jeśli masz kochającą rodzinę i przyjaciół – masz szczęście, oni Ci pomogą. Jeśli nie, musisz znaleźć wewnętrzną motywację, która będzie Cie popychać do przodu. Musisz zdawać sobie sprawę, że wszelkie sukcesy narodziły się w blasku nadziei. Bez wiary we własne możliwości jesteś skazany na bycie przeciętnym. Odnajdź tę iskrę w sobie i pamiętaj, że to ty ją musisz odnaleźć, nie coach internetowy.

10. A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady.
Szukałem w głowie 10 przykazania, by dopełnić całość i w końcu trafiłem. Narzekasz na brak efektów? Sylwetka nie zmienia się mimo wielu godzin spędzonych na sali treningowej? Być może to tu właśnie pies jest pogrzebany. Też należę do osób ambitnych, ale czasami ten upór potrafi wszystko popsuć. Pierwsza myśl gdy przychodzi stagnacja? Dokręcania śruby, zwiększenie intensywności treningowej, czyli Train Hard Or Go Home w pełnej okazałości, nie zawsze jednak to popłaca. Nasz organizm nie jest niezniszczalną maszyną, potrafi czasami odmówić posłuszeństwa. Co zrobić gdy dojdzie do przetrenowania? Dać organizmowi po prostu chwilę wytchnienia. Odpocznij tydzień, dwa. Nie mówię o porzuceniu aktywności, ale znalezieniu sobie innego zajęcia. Sylwetka nie straci na takiej przerwie, a pozwoli to na regenerację oraz doładowanie baterii do dalszych zmagań. Ten punkt jest kierowany do osób zaawansowanych, które potrafią trenować ciężko przez 2h, 6-7x w tygodniu. Osoby trenujące amatorsko zazwyczaj nie maja problemów z regeneracją.

 

 

 

 

Komentarze