Być Fit za wszelką cenę

1. Prowadzenie zdrowego trybu życia jest jak najbardziej korzystnym zjawiskiem, które niesie za sobą mnóstwo profitów dla naszego organizmu. Nie ulega więc wątpliwości, iż warto wziąć sprawy w swoje ręce i być odpowiedzialnym za swoje zdrowie, eliminując ze swojego życia nawyki, które zdrowiu po prostu nie służą. Problem zaczyna się w momencie, gdy nadmiernie zaczynamy koncentrować się na zdrowiu, a kult ciała zaczyna nam się wymykać spod kontroli. Dzisiaj przedstawię Wam mój punkt widzenia na temat ludzi zatracających się w świecie FIT.

Rozmówki małżeńskie:
Płeć piękna„Kochanie, wiesz co… jest już w sumie późno, dzieci nasze słodkie śpią, może tak… no wiesz, poprzytulamy się”
Płeć mniej piękna„Z księżyca się k…a urwałaś? Masę robię k…a” (oczami mam scenę z filmu Pitbull: Nowe Porządki, jak „Strach” – bohater grany przez Tomasza Oświęcimskiego stara się wymienić buty na nowe)

Impreza urodzinowa:
Córeczka: „Tatusiu, może zjadłbyś z nami kawałek torta (jako dzieciak zawsze tak mówiłem, chociaż już wiem, że to był błąd)
Tatuś: „Wiesz co kochanie, nie mam na razie ochoty, może później” (A w głowie kalkulacja czy przekroczę limit kalorii, bo jak zjem 250 kcal za dużo to 15 letnia praca nad sylwetką będzie o kant dupy rozbić)

Zjazd rodzinny:
Babcia: „Może wnusiu kochana zjeść z nami rodzinny obiad”
Wnuczka: „Nie babciu, na diecie jestem, nie mogę (muszę się wcisnąć w te body)”

Oczywiście są to skrajne przypadki, lekko przekoloryzowane, ale uwierzcie na słowo, takie sytuacje naprawdę mają miejsce w wielu polskich domach. Nie ściemniam.

Michał i Kacper

2. Przemysł Fitness rozwija się w zastraszającym tempie (W 2015 roku aż 2.77 mln. Polaków uczęszczało na siłownię), nie dziwi więc że popularność klubów fitness ciągle rośnie. Przeżywamy istny boom na bycie Fit. Każdy chce być silny, zdrowy, mieć spektakularną sylwetkę. W sumie nie ma co się dziwić… Wystarczy włączyć TV, odpalić Instagrama, Snapchata, czy inne ustrojstwo. W Mediach i Portalach społecznościowych promowane są wysportowane osoby, mogące poszczycić się nienaganną sylwetką (nie każdy ma tyle charyzmy w sobie co Dorota Wellman). Nigdy dotąd kult ciała nie był stawiany tak wysoko w hierarchii „bycia zajebistym”. Przeradza się to powoli w obsesję. Mam nadzieję, że nie dożyje czasów (chociaż czekajcie, ostatnio napisałem w artykule „Dlaczego nie potrafimy wytrzymać na diecie”: „Nie znalazłem jeszcze takiej opcji – wymodelowanie sylwetki i mam nadzieję, że nigdy nie znajdę”. Odpalam dzisiaj edycję zdjęcia w telefonie, a tam wyskakuje mi jedna z opcji: … Wyszczuplanie), gdy Panowie/Panie będą przychodzili/ły na randkę z miarą krawiecką: „Nie, nie, stanowczo za dużo centymetrów w talii, odpadasz”, „Czterdzieści centymetrów na kablu? Stary litości, nie mój target ziom”

3. Sprawa wygląda tak, rozwijanie świadomości na temat własnego ciała jest rzeczą absolutnie pożądaną i godną rzecz jasna naśladowania. Do wszystkiego trzeba jednak podchodzić z chłodną głową oraz dystansem. Co rozumiem mówiąc chłodna głowa? Na pewno nie zmianę swoich nawyków żywieniowych o 180*. To naprawdę rzadko się udaje. Jeśli przez całe życie zajadałeś/aś się pączkami na śniadanie to nie licz na to, że z dnia na dzień pożegnasz się ze swoim pieczołowicie pielęgnowanym rytuałem. Nie porywaj się także z motyką na słońce i nie zaczynaj swojej przygody z ciężarami od 5 wizyt na siłowni jak wcześniej Twoja aktywność fizyczna ograniczała się jedynie do zmiany kanałów TV pilotem. Organizm nie lubi radykalnych zmian, więc warto wprowadzać zmiany stopniowo. Wracam jednak do meritum, bo zdaje mi się, że odbiegłem lekko od tematu.

4. Treningi na siłowni oraz zdrowe odżywianie powinno sprawiać nam frajdę. Reżim treningowy oraz Dieta nie mogą być dla nas pasmem nieustannych wyrzeczeń. Można cieszyć się przyjemną dla oka sylwetką, przy okazji nie rezygnując z uciech życia codziennego*. Nie trzeba radykalnych zmian, by ciało zaczęło kształtować się w pożądanym przez nas kierunku. Wystarczy tylko znaleźć złoty środek, balans między życiem Fit, a życiem codziennym.

5. Są w życiu o wiele ważniejsze rzeczy, niż 50cm w obwodzie ramienia… mówię serio 🙂 Brak dystansu do nowych nawyków często powoduje, że odcinamy się całkowicie od życia towarzyskiego. Rezygnujemy z rzeczy dla nas przyjemnych, żyjąc w przekonaniu, że tak jest dla nas lepiej. Trenujemy więc mocniej, jemy coraz mniej, bierzemy coraz mocniejsze środki, które mają nam pomóc w odniesieniu sukcesu, a na końcu całkowicie alienujemy się od ludzi, którzy żyją zupełnie inaczej od nas – Błędne koło.

6. Ucieczka od życia na rzecz perfekcyjnej sylwetki? Moim zdaniem jest to droga donikąd. Często nadmierna ekspozycja ciała na wysiłek oraz maniakalne trzymanie się rygoru dietetycznego wynika często po prostu z naszych kompleksów. Czujemy się niedocenieni, szukamy akceptacji, wołamy głośno: „Hej, tu jestem, zwróć na mnie uwagę”. Tu raczej trener i dietetyk nie pomogą. Problem leży w akceptacji własnego ciała. Doceniajmy każdy, nawet najmniejszy postęp i nie wyrywajmy włosów z głowy, gdy wskazówka wagi nie chce drgnąć w dół. Sam przez to przechodziłem, ale wieloletnia praca nad sylwetką nauczyła mnie właśnie tego dystansu. Widzę swoje mankamenty, nad którymi muszę pracować, ale zdaję sobie również sprawę ze świetnej pracy jaką wykonałem do tej pory. Jestem z siebie dumny – mogę to powiedzieć głośno na sali pełnej ludzi (kiedyś miałbym z tym problem). Z roku na rok chcę poprawiać swoją sylwetkę, ale proces kształtowania ciała nigdy nie będzie stał na samym szczycie moich celów, czy też wartości życiowych.

7. Dbajcie więc o zdrowie, sylwetkę oraz ogólnie pojęty samorozwój, ale zachowajcie w tym wszystkim zdrowy rozsądek, a przede wszystkim umiar. Zrezygnowanie z kariery zawodowej, zerwanie relacji z bliskimi, czy ostracyzm społeczny nie jest warte nawet najlepszej sylwetki. Uważajcie więc na siebie, by świat Fit Was po prostu nie pochłonął, zmielił, a następnie (za przeproszeniem) wysrał.

*Nie chodzi mi o ćpanie i tego typu „uciechy”

Komentarze