Recenzja książki: „Food Pharmacy” – Mia Clase, Lina Nertby Aurell

Opowieść o jelitach i dobrych bakteriach zalecana wszystkim, którzy chcą trafić przez żołądek do… zdrowego życia. To podtytuł książki o której Wam dzisiaj opowiem. Do niedawna temat jelit był na polskim rynku tratowany po macoszemu, ostatnio ten trend uległ odwróceniu. Coraz więcej publikacji jest tłumaczonych na nasz język i trafia na półki księgarń.

Jak istotne jest dbanie o jelita zapewne wiecie. Jeśli się mylę, tym bardziej cieszę się, że trafiliście na tę recenzję. Książkę napisały dwie Szwedki – Lina Nertby Aurell oraz Mia Clase. W młodości, na raka zmarły im bliskie osoby, co nakierowało je na zajęcie się swoim zdrowiem. Ostatecznie ich zainteresowanie zwróciło się w stronę jelit. Trudno im się dziwić, dziś już wiemy, że flora jelitowa wpływa na to jak się czujemy, czy chorujemy, ile mamy energii, a nawet ma wpływ na stany depresyjne!

Styl książki może jednych bawić, drugim wydać się infantylny. Prawdopodobnie zdecydowano się na taki zabieg, by trafić do szerszego grona czytelników, co można uznać za plus. Książka jest wydana bardzo ładnie, pełna jest ciekawych zdjęć i grafik. Wszystko jest czytelne i bardzo estetyczne.

Autorki przez około 180 stron nawołują do zmiany stylu życia, nie tylko samej diety. Są do tego dość szczere, bo zdają sobie sprawę z ludzkich słabości, więc jeśli jesz codziennie mięso, to nie rezygnuj z niego całkowicie. Może jedz mniej, albo dodaj więcej warzyw? Kilku rzeczy mógłbym się przyczepić, np. krytycznego podejścia do węglowodanów, ale rozumiem, że pisząc książkę dla mojej mamy albo kolegi z pracy, trzeba pójść na pewne uproszczenia.

Na kartkach książki znajdziemy ciekawe przepisy, które mają mieć pozytywny wpływ na nasze jelita, czy informacje o zbawiennych przyprawach. Autorki wspominają o kilku sztuczkach, które mogą się przydać każdemu z nas. Mi najciekawszy wydał się wykres okazujący wpływ wysokiej temperatury na poziom akrylamidu podczas pieczenia frytek w piekarniku (dołączam zdjęcie poniżej). Od czasu przeczytania książki, obniżyłem temperaturę, a wydłużyłem czas obróbki cieplnej.

Kilka ładnych stron poświęconych jest okresowemu postowi. Jest to temat na naszym rynku już znany, jednak nie spotkałem się z nim w książce kierowanej do wszystkich. Do tej pory ciągnie się frazes – „śniadanie najważniejszym posiłkiem dnia”.

Dla kogo jest ta książka? Być może nie dla Ciebie, jeśli siedzisz w temacie i dużo czytasz na ten temat. Większość informacji z tej książki będzie dla Ciebie jedynie powtórzeniem. Może kilka przepisów przypadnie Ci do gustu. Ta książka jest dla Twojej mamy, dziewczyny lub chłopaka, który kręci nosem jak słyszy, że kebab nie jest najlepszym źródłem mikroelementów w diecie Polaka. Ja z pewnością dam ją do przeczytania mojej mamie, a potem przepytam z treści, by sprawdzić czy przeczytała 😉

Komentarze