Szkolenie – Interpretacje badań laboratoryjnych w praktyce dietetyka, część III i IV

W niedzielę wybrałem się do Wrocławia na szkolenie z zakresu chorób tarczycy (zalecenia diagnostyczno-żywieniowe). Sygnowane było marką Barbell Kitchen, czyli firmą już dość znaną na naszym runku. Szkoleniowcem była Monika Gackowska, dietetyk kliniczny i sportowy oraz diagnosta laboratoryjny. Zacznę od tego, że to było jedno z ciekawszych szkoleń, na jakich byłem. Prelegentka nie jest tak znana jak JM czy np. IW, co ja uznałem jako atut. Wierzę, że taka osoba ma więcej czasu na realną pracę z pacjentem, nie trwoni go na autopromocję czy jakkolwiek rozumiany marketing.

Program był podzielony na dwa bloki – 1. Zalecenia diagnostyczno – żywieniowe w chorobie Hashimoto i niedoczynności; 2. Zalecenia diagnostyczno – żywieniowe w nadczynności tarczycy/chorobie Gravesa – Basedowa. Każde zagadnienie zostało przedstawione z perspektywy analizy wyników badań laboratoryjnych, dietoterapii, suplementacji. Wydawało mi się, że najciekawsze będzie dla mnie zagadnienie diety, ale okazuje się, że wszystko chłonąłem jak gąbka, notowałem jak na pierwszym roku studiów ; ) W suplementacji poza standardowym wyrównywaniem niedoborów, zajęliśmy się probiotykoterapią, co ostatnio bardzo mnie interesuje.

Osobnym niejako blokiem były case’y 5 pacjentów, każdy zawierał wybrane badania (profil tarczycowy, lipidowy, ukryte nietolerancje pokarmowe), wywiady żywieniowe oraz suplementacja zalecona dla konkretnego przypadku. W końcu, takich rzeczy brakowało mi bardzo!

Prowadząca, co muszę podkreślić, opierała się na badaniach oraz własnej praktyce. Dlaczego ta praktyka jest ważna? Kiedy czytam pewnych znanych dietetyków (nie wszystkich), mam wrażenie że ich porady skierowane są do robotów, nie pacjentów. Stosowanie protokołu autoimmunologicznego w każdym przypadku, ograniczenia tak daleko idące, że mało kto by je stosował. Podejście prowadzącej jest mi dużo bliższe, jeśli klient mówi, że nie będzie jadł śniadania białkowo-tłuszczowego, tylko kanapki, to zróbmy tak, żeby te kanapki były najlepsze jak tylko się da. Nie zmusimy pacjenta/klienta, ewentualnie nas okłamie.

Czuję, że będę śledził twórczość Moniki Gackowskiej i pewnie jeszcze wybiorę się na jakieś jej szkolenia. Widać, że śledzi co się dzieje na naszym podwórku (nawiązywała do Tadeusza Sowińskiego). Daleko jej od sekciarstwa, które widzimy coraz częściej. Śmiało mogę polecić udział w szkoleniach z tą prowadzącą.

Komentarze