Nieudana współpraca z trenerem – dlaczego nie osiągamy wymarzonych rezultatów?

Dzisiejszym tematem wpisu będą najczęstsze błędy, które popełniane są w toku współpracy z trenerem. Płacąc niemałe pieniądze na swój rozwój oczekujemy, że będą one dobrze wydane, a my osiągniemy zamierzony przez nas efekt. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze ta współpraca wygląda tak jak powinna. Zwrócę w tym wpisie przede wszystkim uwagę na błędy popełniane przez podopiecznych. Oczywiście nie jest tak, że trenerzy są wspaniałomyślni, nieomylni i że myli się tylko klient. Daleki jestem od takiego myślenia, lecz musicie pamiętać, że to Wy wybieracie trenera, nie on Was, ale to za moment. Zapraszam na wpis.

1. Brak kontaktu między trenerem, a dietetykiem.
Aby w pełni wykorzystać swój potencjał należy połączyć oba elementy w jedną całość. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie ma komunikacji między coachem, a doradcą żywieniowym. Jeśli pójdziemy do dietetyka i powiemy mu, że jesteśmy niezwykle aktywni, a nasze treningi przypominają sesje treningowe Michaela Phelpsa, a w rzeczywistości robimy krótki obwód po maszynach to możemy się nieźle zdziwić, gdyż kaloryczność naszej diety będzie naprawdę wysoka, a będąc np. na redukcji musimy zachować ujemny bilans kaloryczny. Jeśli przeszacujemy swoją aktywność (a często tak właśnie jest) to zamiast odchudzania zafundujemy sobie zerowy bilans kaloryczny (w najlepszym wypadku) i nasza waga będzie stała miejscu. I w drugą stronę, jeśli odwiedzimy trenera, nie informując go o naszym planie żywienia to możemy wpędzić się w niemałe kłopoty.  Często przychodzą do mnie Panie, które mają ułożone diety głodowe, rzędu 1000-1200 kcal. Tyle zazwyczaj wynosi ich podstawowa przemiana materii. Na takiej kaloryce nie ma sensu wprowadzać żadnej aktywności fizycznej, bo w dłuższej perspektywie czasowej może pojawić się wiele problemów natury zdrowotnej.
Rada: Wybierz trenera, który posiadł wiedzę z zakresu dietetyki i treningu siłowego (nie jest łatwo takiego znaleźć) albo zainwestuj w dietetyka i trenera, którzy pozostaną ze sobą w ścisłym kontakcie.

2. Brak kontaktu między trenerem, a podopiecznym.
Współpraca, czyli wspólne działanie. Jeśli trener prosi Cie o cotygodniowy raport, w którym będziesz mu zdawać relację z postępów to nie jest to jego wymysł. Ułożenie planu żywieniowego oraz treningowego to jedno, a obserwacja jak Twój organizm reaguje na daną kaloryczność, czy metody treningowe to drugie. Obliczenia (kaloryczność) to jedynie szacunek, podstawa na której warto się oprzeć, ale w toku współpracy dieta będzie niejednokrotnie się zmieniać, więc jeśli zależy Ci na sukcesie to relacja musi być oparta na wzajemnym kontakcie.
Rada: Bądź w ścisłym kontakcie z osobą, która Cie prowadzi. Zdawaj mu relacje, zgłaszaj swoje za i przeciw. Jeśli się nie odzywasz – nie licz na to, że osoba do której się zgłaszasz Ci pomoże, bo po prostu nie będzie wiedziała, że coś jest nie tak. Nie jesteśmy magikami. Nie mamy kryształowej kuli.

3. Brak zaufania
Korzystasz z usług trenera, tworzy on dla Ciebie spersonalizowany plan, a ty umieszczasz go na grupie X z zapytaniem: „Co sądzicie na temat mojej diety, planu treningowego?”. Nie ma nic gorszego, niż tego typu zachowanie. Jeśli decydujesz się na współpracę z kimś to musisz być pewny(a) jego usług i po prostu mu zaufać. Ile osób tyle pomysłów na trening, czy plan żywieniowy, więc trener X zaśmieje się z metod trenera Y, a trener Y nie zrozumie koncepcji trenera X*. Bardzo ciężko współpracuje się z osobą, która podważa Twoje zdanie twierdząc, że pewne rzeczy widziałaby zupełnie inaczej, a że jej kolega trener doradzał jej inny system treningowy, a że koleżanka chudła na 1600 kcal, a ty masz 1800 w diecie.
Rada: Daj 3 miesiące trenerowi, dietetykowi, wykonuj jego polecenia w 100% – jeśli nie ma zmian w sylwetce, podziękuj mu za współpracę.

*Nie uważam za stosowne krytykować metod treningowych, żywieniowych innych trenerów, dietetyków, chyba, że wymaga tego sytuacja.

4. Niewiedza, bądź też słodkie kłamstewka.
Każdy szanujący się trener, dietetyk przeprowadza na samym początku dogłębny wywiad żywieniowo-treningowy, w którym wypytuje przyszłego podopiecznego o szereg informacji, które przydadzą mu się w pracy nad stworzeniem odpowiedniego planu działania np. stan zdrowia, wytrenowania, aktualny sposób żywienia etc. Jeśli już na starcie zataimy pewne informacje – współpraca może się nie udać, bo w określonych jednostkach chorobowych przyjmuje się zupełnie inne strategie żywieniowo – treningowe.
Druga sprawa to kłamstewka, które niestety bardzo często się zdarzają. Załóżmy, że redukujemy tkankę tłuszczową (95% wszystkich klientów). Dietetyk ustalił nam bilans kaloryczny, zapewniający deficyt rzędu 400 kcal. Skomponował plan żywieniowy, którego realizacja zapewni nam utratę tkanki tłuszczowej, pod warunkiem, że … podopieczny nie będzie w nim majstrował. A często podopieczni wychodzą z dziwnego założenia, że ten mały fit batonik i szklanka soku pomarańczowego ponad stan nie są w stanie nam zaszkodzić, bo przecież trzymamy się planu. No nie do końca. Z deficytu, który jest podstawą przy redukcji tkanki tłuszczowej robi nam się nagle zerowy bilans kaloryczny, bo te 400 kcal zostają uzupełnione przez sok (100 kcal) oraz baton (300 kcal). I nie osiągamy efektów albo są one minimalne.
Rada: Jeśli masz ochotę na pewne produkty bez których nie wyobrażasz sobie funkcjonowania – powiedz to dietetykowi, wkomponuje je w plan. Nie ukrywaj tej wiedzy przed nim, bo współpraca nie przyniesie żadnej ze stron korzyści oraz satysfakcji. Nie zatajaj także informacji o swoim stanie zdrowia oraz wytrenowaniu, gdyż te informacje są kluczowe w kontekście dobrania odpowiedniej strategii.

5. Działanie na własną rękę.
Troszkę zahaczyłem już o ten temat w poprzednim punkcie. Podopieczni bardzo często wprowadzają zmiany na własną rękę. Po to płacisz pieniądze dietetykowi, trenerowi, aby to on ułożył Ci odpowiedni plan działania. Jeśli uważasz, że masz odpowiednią wiedzę, by działać w pojedynkę to nie ma co wydawać niepotrzebnie gotówki. Modyfikacje diety, treningu? Oczywiście, że tak, ale tylko i wyłącznie po konsultacji.
Rada: Jeśli nie odpowiada Ci plan treningowy, żywieniowy – poproś mentora o korektę, nie rób zmian na własną rękę, bo możesz popełnić mnóstwo błędów, które utrudnią pracę trenerowi.

6. A czy trener w ogóle nadaje się do prowadzenia kogokolwiek?

Na samym początku powinniśmy sprawdzić kompetencje naszego trenera. Często zdarza się, że na siłowniach pracują osoby, które nie mają kwalifikacji do pełnienia tej funkcji. Chyba zależy nam na tym, aby czuwała nad nami kompetentna osoba, posiadająca wiedzę z dziedziny nauk o człowieku oraz uprawnienia umożliwiające pracę w tym zawodzie. Trener z prawdziwego zdarzenia powinien nieustannie kształcić się i takiego też mentora powinniśmy szukać. Osoby osiągające sukces w jakiejkolwiek dziedzinie nigdy nie ustają w rozwoju, więc jeżeli nasz potencjalny trener zakończył swoją edukację i nie pragnie się dalej rozwijać to nie widzę sensu, by angażować się z nim w taki układ. I przede wszystkim portfolio z przemianami podopiecznych. Jeśli zależy nam na ukształtowaniu swojej sylwetki – poproś trenera o zdjęcia swoich podopiecznych, z którymi udało się mu osiągnąć efekt finalny. Jeśli trener nie może się niczym pochwalić – idziesz w ciemno. Czy chciałbyś aby Twój dom budowała firma o której nic nie wiadomo? Jeśli lubisz ryzyko – proszę bardzo.

Rada: Przeprowadź dogłębną analizę rynku i wybierz trenera, który zna się na rzeczy i może się czymś pochwalić.

7. Nierealne marzenia

Sam nieraz łapałem się na tym, obserwując niesamowite przemiany, które można zobaczyć przeglądając socialmedia. Musimy pamiętać o jednym, każdy z nas jest inny. Jeden osiągnie spektakularne rezultaty w 3 miesiące, drugi będzie potrzebował pół roku na ten sam efekt. Oglądając zdjęcia Przed i Po widzimy efekt finalny. Nie widzimy jednak wszystkiego, a prawda bywa czasem gorzka. Można zadać sobie kilka pytań: Czy aby na pewno ta przemiana trwała 3 miesiące? (Jaką mamy pewność, że tyle właśnie trwała? Jeśli na zdjęciu podopieczny trzyma aktualny numer jakiegoś dziennika – super, jeśli nie – musimy mu zaufać) Czy aby na pewno wiemy jak wyglądała „suplementacja” osoby prowadzonej przez trenera? Zupełnie inaczej wygląda proces redukcji tkanki tłuszczowej bez suplementacji, a inaczej na wymyślnej bombie, przy użyciu leków czy substancji zakazanych. Takie przemiany utrudniają nam pracę, bo później trzeba tłumaczyć klientom, że pewnego procesu nie jesteśmy w stanie przeskoczyć albo inaczej – możemy przeskoczyć, ale zajmie nam to o wiele więcej czasu. Mógłbym napisać osobny wpis o tym, gdyż jest to temat rzeka. Obserwujemy poczynania gwiazd fitness i ich podopiecznych, ale nie znamy tematu od środka, zwłaszcza osoba, która dopiero zaczyna swoją przygodę ze światem fitness. A prawda czasem bywa gorzka. I później mamy płacz, bo kulturysta z pierwszych stron gazet obiecał nam 16 kg mięśni w 3 tygodnie, a tu zonk.
Rada: Jeśli jesteś osobą początkującą to zapewne nie masz wiedzy do tego, by stwierdzić ile jesteś w stanie osiągnąć z trenerem. Porozmawiaj z nim o tym przed rozpoczęciem współpracy.

Życzę Wam szczęścia w poszukiwaniu idealnego trenera, który pomoże Wam wskoczyć na wyżyny waszych możliwości. Kiedyś nawet napisałem wpis na ten temat.

W poszukiwaniu doskonałego trenera

Współpracujcie z nim, dzielcie się swoimi wrażeniem, bo tylko taka relacja, oparta na wspólnym zaangażowaniu przyniesie obopólne korzyści, bo pamiętajcie: nam zależy na Waszym sukcesie. Wasze postępy napędzają nas do działania i naprawdę miło jest usłyszeć od zadowolonej podopiecznej: tego typu słowa:

 

Komentarze