Perfekcjonizm wrogiem postępu, czyli „zwycięskiego składu się nie zmienia”

Temat pozornie lekki (przyjemnie mi się o tym pisze), ale o dużym ciężarze. Często widzę osoby, które przywiązują wagę do pierdół, zapominając o dużym obrazie. Ale najpierw, rys historyczny; )

Na studiach historycznych, miałem dobrego kolegę, który nasze nastawienie do egzaminów i studiowania podsumował zdaniem „zwycięskiego składu się nie zmienia”. Polegało to mniej więcej na tym, że do większości egzaminów podchodziliśmy nieprzygotowani, a i tak je zdawaliśmy. Po co więc się przygotowywać? Oczywiście skończyliśmy te studia z bardzo dobrymi wynikami. Tak jak osoby, które całymi dniami siedziały w książkach. Dlaczego o tym piszę i uważam to za ważne? Bo zarówno my, jak i oni, nie pracujemy w zawodzie (zdecydowana większość). Nasz nakład sił, a nakład sił „ich” jest diametralnie różny, zaś efekt ten sam. Pomijając, że historia jest niezwykle ciekawa i warto ją znać, to pragmatycznie rzecz ujmując, my osiągaliśmy lepsze rezultaty

Zwycięskiego składu się nie zmienia

Rys historyczny numer dwa. Przy okazji tłumaczę dlaczego mnie ostatnio prawie nie ma na No Easy (na prawie każdym medium). W ciągu kilku ostatnich miesięcy zmieniłem pracę, podejmując dość duże ryzyko, bo będę zajmował się trudnymi tematami. Kupiłem mieszkanie , które aktualnie remontuje (remont jest gorszy niż przepełniona siłownia, naprawdę!), w życiu prywatnym też mi się pozmieniało. Mimo pewnych trudności podejmowałem ryzyko, w atmosferze niepewności . Nie znając wszystkich danych, musiałem podejmować decyzje, patrząc na tzw. big picture.

No Easy 3

Czemu piszę o tym wszystkim? Bo przykro mi czasem patrzeć jak bliskie mi osoby, zajmują się głupotami, marnując energię, którą mogli by spożytkować na naprawdę rewelacyjne rzeczy. Bo mają wszelakie talenty, które gasną nieużywane.

To samo można odnieść do ćwiczeń? Czy 2 czy 3 gramy białka, liczyć białko roślinne? A czy mam dobre buty? FBW czy split? Idź ku.. po prostu na siłownię i ogarnij taki trening, że będziesz się słaniać na nogach, to będzie efekt. Bez względu na to czy miałeś/aś nowe leginy albo pas neoprenowy.

Życzę sobie bym nie stracił tej pewności siebie, bym dalej podejmował skalkulowane ryzyko. Życzę Wam tego samego, planujcie śmiało, marzcie na bogato ; ) W najgorszym wypadku zostaną Wam ładne marzenia. Czasem to, co nam się wydaje jako potworna lipa, obraca się na naszą korzyść, a potem cieszymy się z tego, że nam coś nie wyszło.

Uf, trochę bardziej poleciałem prywatą, ale wierzę, że wiecie o co mi chodzi. Śledźcie nas na Instagramie, Facebooku, a jak lubicie foteczki to i na Pintereście.

Stay tuned!

Komentarze