Recenzja książki „Polski przewodnik paleo – Teoria, praktyka, przepisy”

W zeszłym roku na rynku księgarskim pojawiła się długo oczekiwana publikacja (ponoć pierwszy nakład rozszedł się w przedsprzedaży, więc albo to prawda, albo źle oszacowano rynek ; ) Autorkami są, znane w światku paleo Iwona Wierzbicka – dietetyk kliniczny oraz Katarzyna Karus-Wysocka – blogerka i propagatorka idei paleo.

O czym jest książka, zapytacie. Pierwszy rozdział książki powinien Wam na to odpowiedzieć, choć jest w nim kilka nieścisłości (choćby twierdzenie, że potrzeba milionów lub setek tysięcy lat, by człowiek w wyraźny sposób wyewoluował), warto się z nim zapoznać. Powinien Wam poukładać teoretyczną wiedzę na temat tego ruchu. Kolejny rozdział to Podstawowe zasady diety paleo, a w nim co powinniście jeść, jeśli odpowiada Wam ten sposób żywienia. Osobiście, cieszę się z bardziej wyważonego tonu Pani Iwony, wydaje mi się, że zazwyczaj była bardziej zasadnicza.

Kolejny rozdział to niejako przewodnik po superfoods, czyli najbardziej odżywcze produkty ze stajni paleo – podroby, bulion, jaja, etc. Jeśli nie jesteś początkujący, a coś Ci w tym paleo nie wychodzi, kolejny rozdział jest dla Ciebie – najczęstsze błędy podczas stosowania diety paleo.

Mięso – wszystko co warto o nim wiedzieć to rozdział 6. W tytule zawarte są wszystkie informacje o jego treści. Następnie możecie zapoznać się z zagadnieniem, które ostatnio mnie mocno interesuje. Tutaj oczywiście w otoczce paleo – choroby cywilizacyjne a układ trawienny: jelita, nietolerancje, FODMAP, samo dobro.

Jak przygotowywać produkty, kolejne zagadnienie poruszane przez Iwonę Wierzbicką. Tutaj, muszę przyznać czytałem dość sceptycznie. Rozdział traktuje o myciu, usuwaniu toksyn czy krojeniu warzyw. Sceptycznie, nie dlatego, że się z nim nie zgadzam, po przeczytaniu zastanawiałem się kto ma czas by przestrzegać wszystkich zaleceń i w ten sposób myje wszystko, ew. nie kupuje wcześniej pokrojonych warzyw (gdyż wg autorki np. sałatka pokrojona rano a zjedzona wieczorem jest bezwartościowa, a nawet toksyczna). Moim zdaniem warto czytać z przymrużeniem oka.

Kolejny rozdział to fajne ułatwienie dla leniuszków. Przykładowe jadłospisy uwzględniające nasz styl życia. Zdaję sobie sprawę, że target tej publikacji to często osoby, którym trzeba dokładnie wskazać palcem co mogą, a czego nie, wiec na pewno ten rozdział jest bardzo przydatny. Kolejna część książki to kontynuacja poprzedniego – listy zakupów, co i w jakiej ilości kupić.

To, co mnie najbardziej w tej publikacji interesuje to część druga, tj. przepisy. Znam twórczość autorki z jej bloga, bardzo lubię jej zdjęcia, więc głównie dlatego nabyłem tę publikację. Ciężko więcej napisać na ten temat, raczej trzeba zapoznać się z blogiem Katarzyny Karus-Wysockiej – cookitlean.pl

W rozdziale znajdziecie przepisy podstawowe, na zupy, dania bezmięsne, mięsne, przepisy dla trenujących oraz desery. Warto przejrzeć choćby same fotografie.

Czy warto zapoznać się z publikacją? Warto. Autorki włożyły w nią bardzo dużo pracy, wydana jest bardzo starannie i estetycznie. Podsumowuje wiedzę, którą warto znać, nawet jeśli paleo nie jest dla nas. Możemy sobie życzyć więcej takich książek na naszym rynku.

Komentarze