Pułapka otyłości – co ją powoduje?

Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale od początku lat 60 XX w. poziom otyłości nieustannie rośnie. Powiem więcej, nie ma obecnie na świecie kraju, w którym tendencja ta ulegałaby zmniejszeniu. Plaga otyłości dopadła nawet Chiny, które nigdy przedtem nie borykały się z tym problemu. Ok. ¼ populacji tego kraju ma nadwagę (otyłych natomiast jest 60 milionów). Z roku na rok stajemy się coraz więksi i gdyby jeszcze ta wielkość wynikała z przemyślanej strategii treningowo – żywieniowej ukierunkowanej na rozbudowę tkanki mięśniowej… Niestety tak nie jest, przybywa nam niechcianej tkanki tłuszczowej, której nadmiar stanowi zagrożenie dla zdrowia. Rośnie świadomość dietetyczna społeczeństwa, ale nie przekłada się to na stan faktyczny, a problem jest naprawdę poważny, bo z otyłością jest związanych wiele problemów zdrowotnych, które mocno mogą nam przeszkodzić w normalnym funkcjonowaniu, a nawet wpędzić nas do grobu. Powiało grozą. Jak zatem walczyć z otyłością? Czy istnieje jedna skuteczna rada? Czy jesteśmy w tej walce na skazanej pozycji? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w luźnym felietonie.

Dobra, teraz troszkę prywaty, nigdy nie byłem grubasem, nie wiem jak to jest nim być, nie wiem co wiążę się z byciem pulchnym, bo domyślam się, że osoby te narażone są na wiele nieprzyjemnych komentarzy, które mogą sprawić, że osoby te czują się po prostu fatalnie. W swoich rozważaniach nie będę poruszał tematu estetyki, bo o naszym pięknie decyduje wiele czynników, nie tylko sylwetka i jak najbardziej można czuć się pięknie z 10 kilogramowym nadbagażem. Skupię się tylko i wyłącznie na aspekcie zdrowotnym, bo niestety otyłość nie pozostaje obojętna dla naszego organizmu.

Warto spojrzeć prawdzie w oczy. Z otyłością można sobie poradzić, nawet jeśli wydaje Ci się, że los zwrócił się przeciwko Tobie. Czy ktoś zabrania Ci zacząć prowadzić aktywny tryb życia? Nie, po prostu nie chce Ci się ruszyć czterech liter sprzed telewizora. Czy ktoś zmusza Cię do jedzenia przetworzonej żywności? Nie, po prostu nie chce Ci się przygotować pełnowartościowych posiłków, bo przecież zadzwonienie po pizzę to 2 minuty, łatwo, szybko, a jakże przyjemnie. Czy ktoś zabrania Ci pójść do laboratorium, czy do lekarza w celu sprawdzenia stanu swojego zdrowia? Nie, masz wolną rękę. Od lenistwa wszystko się zaczyna, bo można mieć naprawdę pod górkę, możemy mieć mnóstwo komplikacji zdrowotnych, które utrudniają nam robotę, ale jednak z każdego gówna można wyjść, ale trzeba podjąć decyzję. Chciałabym schudnąć i dobrze wyglądać – to są tylko puste słowa. Kup sportowe ubrania, zakup karnet na siłownię – to jest decyzja. Czasami trzeba wielu lat pracy, ale kto mówił, że będzie łatwo?

Coraz więcej wskazuje na to, że warunki genetyczne mogą mieć niemały wpływ na nasze przyszłe życie. Badania wskazują, że dzieci otyłych rodziców mają o wiele większą szansę na to, że podzielą ich los, niż dzieci rodziców szczupłych. Wiem na swoim przykładzie, moja mama jest wcześniakiem, urodziła się w 7 miesiącu ciąży. Jest szczupła, nawet bardzo. Ja również mam wielki problem, aby nabrać masy mięśniowej i idzie mi to bardzo opornie, ale byłem w stanie z 59kg wbić do 93kg w szczytowej formie, co wiązało się z przyjmowaniem ogromnych porcji jedzenia (rzędu 6000 kcal). Mogłem powiedzieć – ta cholerna genetyka, jednak byłem uparty. To są moje tylko przypuszczenia, lecz naukowcy z Wydziału Medycyny przy Imperial College London postanowili to sprawdzić, wykorzystując rezonans magnetyczny w celu zmierzenia całkowitego poziomu tkanki tłuszczowej noworodków. Sprawdzono ok. 100 dzieci. Co się okazało? Tłuszcz całkowity rósł proporcjonalnie do wskaźniku masy ciała ich matek. Podsumowując – im grubsza była matka tym grubsze było dziecko. Myślę, że działa to także w drugą stronę.

Kolejnym powodem utrudniającym nam walkę z otyłością jest społeczeństwo, w którym żyjemy. Rodzice zostawiają nam nie tylko w „spadku” swoje geny, ale także swoją wiedzę życiową, w tym konkretnym przykładzie wiedzę żywieniowo – ruchową, że tak to nazwę. Jeśli rodzic boryka się z problem nadwagi to w 99% przykładów jego dziecko będzie powielało jego tryb życia, czyli szybkie śniadanko, rogalik czekoladowy do szkoły, potem grupowa walka z Margheritą, a na dokładkę porcja lodów z bitą śmietaną. Sport? Nie dziękuję, nie mam czasu, zapracowany jestem. Największy wpływ na nasze nawyki mają rodzice, ale i nie tylko. Duża także w tym zasługa „ulicy”, czyli z ludźmi z którymi trzymasz. Ja zawsze trzymałem się w grupie rówieśników, którzy uwielbiali grać w piłkę nożną. Potrafiłem spędzić na boisku wiele godzin i płazem uchodziło mi opychanie się słodyczami, a uwierzcie mi, nie było dnia bym nie zjadł czegoś słodkiego. Z kim przystajesz takim się stajesz, wyświechtany slogan, ale oddaje całą prawdę.

Do zrzucenia kilogramów nie ma jednej, prostej drogi. Rozwiązań jest wiele, ale nie każdy chce wprowadzić zmiany, które zapoczątkują utratę wagi. Istnieje dużo czynników warunkujących powstanie otyłości, ale od dawien dawna wiadomo, że podstawowym narzędziem do walki ze zbędnym balastem jest odżywianie (zakładające deficyt kaloryczny) oraz aktywność ruchowa. Tego nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Zanim jednak podejmiecie się tego zadania warto przebadać organizm pod każdym możliwym kątem, by sprawdzić czy aby na pewno nadajemy się do prowadzenia konkretnej aktywności fizycznej. Tak samo sprawa ma się z planem żywieniowym, który musi być szyty na miarę. Optymistycznie patrząc jednak na sprawę – każdy może schudnąć, niezależnie od wieku, płci, rasy, uwarunkowań genetycznych etc. Nie jest to proste zadanie, bo często hormony nie ułatwiają nam pracy, ale jeśli mamy silną wolę i mocne postanowienie – jesteśmy w stanie tego dokonać.

Komentarze