Zerwany Przyczep Klatki Piersiowej – część 2

(21 luty 2017) – W końcu przyszedł czas na kolejną wizytę. Lekarz ortopeda rzucił okiem na moją klatkę piersiową i bez zbędnego gadania (w sumie to mu się nie dziwię, trzydzieści osób na sali, musi działać z automatu, w sumie mi też spieszyło się na trening z podopieczną) – skierował mnie w trybie pilnym na rezonans magnetyczny. Bardzo mnie ta informacja ucieszyła. Udałem się więc do najbliższego punktu, który mieścił się po drugiej stronie ulicy i złożyłem stosowne dokumenty. Miałem wiele szczęścia, gdyż czekałem zaledwie 11 dni na swoje badanie. Dlaczego szczęście? Jeśli nie masz zapisane na karcie przez lekarza: Tryb Pilny to na swoje badanie możesz czekać nawet do 9 miesięcy, co jednoznacznie równa się z wizytą prywatną, a rezonans troszkę kosztuje ok. 550 zł. Pomyślałem – może te całe NFZ nie jest tak skurwiałe, jak do tej pory myślałem. A i rada dla osób, które udają się do lekarza na rozmowę. Przygotujcie się do niej. Opowiedzcie jak ważna jest dla Was kulturystyka, że jesteście trenerami, że zarabiacie tak na życie, że planujecie wystartować w zawodach kulturystycznych – nie musi być to prawdą, ale lekarz zrozumie, że nie jest to Wasza fanaberia.

Po miesiącu od kontuzji uzyskałem już pełen zakres ruchu, ból całkowicie ustąpił, mogłem wreszcie normalnie funkcjonować. Jedynie moja klatka wyglądała dziwnie, z centymetrową dziurą w okolicach pachy. Jak stałem prosto, mając ręce ułożone wzdłuż tułowia – nie wyglądało to jakoś źle, ale po rozłożeniu ramion jak do unoszenia sztangielek bokiem – wręcz komicznie, nie chciałem tak wyglądać. Nie mam fioła na punkcie wyglądu, nie przeszkadzają mi rozstępy, blizny, ale to było dla mnie nie do pomyślenia. Nie chciałbym tak wyglądać przez resztę swojego życia. Już wiem co musi czuć Michał Karmowski. W głowie miałem wiele myśli, ale jedna już wykrystalizowała się. Byłem pewny, chcę iść na stół operacyjny. Problemem jednak nie była sama operacja, a dokładniej rzecz biorąc – jej koszt. Postanowiłem więc zrobić mały research, by wiedzieć na jaki wydatek mam się przygotować. Troszkę rozbolała mnie głowa jak zobaczyłem, że ceny zaczynają się od 5.500 tys. aż do 10.000 tys. Nie są to małe pieniądze, człowiek niby ma jakieś oszczędności, ale wolałby je wydać na zupełnie inne rzeczy. Priorytetem jednak zawsze będzie dla mnie zdrowie, więc pomyślałem – no trudno, wrócą one do Ciebie Kacper w przyszłości, jesteś jeszcze młody, nie ma co oszczędzać, na pewno nie na tym.

(4 marzec 2017) – Po 11 dniach udałem się na badanie MRI. W sumie zawsze ciekawiło mnie to urządzenie, wielokrotnie widziałem je na filmach – teraz sam miałem skorzystać z jego dobrodziejstw. Zostałem poproszony przez bardzo miłą Panią doktor (a może to była pielęgniarka? Nieistotne) o ściągnięcie ubrań i pozostaniu w samych bokserach. Założyłem specjalnie przygotowany do tej okazji fartuch i wpełzłem do trumny. Zostałem odpowiednio poinstruowany, że może być głośno, że w razie jakiś problemów – mam krzyczeć itd. Badanie trwało ok. 15-20 minut. Postanowiłem zdrzemnąć się, bo niby co ciekawszego mógłbym robić w trumnie. Byłem bogatszy o kolejne doświadczenie. Mam nadzieję, że był to pierwszy i mój ostatni raz w tej maszynie. W recepcji zostałem poinformowany, że na wynik będzie trzeba poczekać ok. 4 dni roboczych – skończyło się bodajże na 7. Wynik potwierdził tylko moje obawy. Stwierdzono w nim: „Uszkodzenie ścięgna mięśnia piersiowego większego w części wolnej”. Nie przejąłem się tym, była to dla mnie formalność (szczegóły na zamieszczonym zdjęciu)

Skompletowałem już wszystkie dokumenty, które były mi potrzebne do tego, by powalczyć o darmową operację. Kurwa mać, że tak powiem. Człowiek rok w rok płaci składki na ubezpieczenie zdrowotne, ta operacja należy mi się jak psu buda – z takim nastawieniem podszedłem do tego. Jednak szybko musiałem zrewidować swoje plany. Zadzwoniłem do Lubuskiego Ośrodka Rehabilitacyjno-Ortopedycznego w Świebodzinie, by dowiedzieć się ile trzeba czekać na zabieg w Trybie Pilnym. W trybie pilnym, pilnym…. pilnym…. 20 miesięcy oczekiwania. Ciekawi mnie ile musi czekać na zabieg osoba, której nie został nadany ten tryb. Prawdopodobnie gdybym stawił się osobiście w Świebodzinie, wziął prywatną wizytę u ortopedy to ten czas uległby skróceniu, ale ja nie mogłem czekać. Nie miałem na to czasu. Musiałem to ogarnąć w ciągu 4 miesięcy (tak mi się przynajmniej wydawało, ale o tym później).

Następnie wysyłałem maile do placówek, które podejmują się operacji kończyn górnych z prośbą o wycenę zabiegu. Za każdym razem w wiadomości zwrotnej otrzymywałem informacje, że należy przyjechać osobiście, by ortopeda mógł zobaczyć na żywo jak to wygląda. Rozumiem to doskonale, przecież zerwanie zerwaniu nie równe. Postanowiłem więc odwiedzić jeden ze szpitali, a mianowicie Ortopedyczno-Rehabilitacyjny Szpital Kliniczny im. Wiktora Degi w Poznaniu. Czemu stolica Wielkopolski? A bo słyszałem o nim dobre opinie, a poza tym miałem najbliżej. Wsiadłem z kumplem w auto i pojechaliśmy wysondować możliwość operacji. Przedstawiłem w okienku całą swoją dokumentację (opinia od lekarza medycyny, USG, Rezonans Magnetyczny), następnie zostałem skierowany na rozmowę z lekarzem, który przejrzawszy moją dokumentację stwierdził: „nie spieszyło się Panu, ten rezonans nie był w ogóle potrzebny, gdyby Pan pospieszył się – już byłoby po operacji”. Jakbym wiedział, że MRI nie jest mi potrzebny do szczęścia to bym go w ogóle nie robił, dobrze chociaż, że nie płaciłem za niego, bo dopiero bym się wkurzył. Dlaczego więc go zrobiłem? Nie mam doświadczenia z tego typu urazami, w ogóle z taką sytuacją, więc wszelkich informacji szukałem w Internecie, a tam każdy jak jeden mąż: „Przygotuj całą dokumentację, w tym koniecznie rezonans”, więc tak zrobiłem. Jak kiedyś doznacie poważnego urazu to do operacji wystarczy Wam sam wynik USG (a to są groszowe sprawy) – tak jest przynajmniej w Poznaniu.

 

Będąc jednak szczery – mogłem to załatwić troszeczkę szybciej, ale mowa tu o 2-3 tyg. Pewnych rzeczy nie mogłem jednak przyspieszyć, chyba, że zrobiłbym wszystko prywatnie. Zresztą zaufałem lekarzowi, który robił mi USG. On był zdania, że mam spokojnie 6 miesięcy na operację, bo później może już być problem. W Poznaniu dowiedziałem się, że należy operację wykonać jak najszybciej, najlepiej do 3 miesięcy. Nie zostało mi wiele czasu. Dobra, wracamy na oddział. W szpitalu za leczenie odpowiada ordynator i to on musi wyrazić zgodę na operację. Wszystko zależało od jego decyzji i być może humoru. Znów sprzyjał mi los. Po zapoznaniu się z dokumentacją wydał decyzję, że należy jak najszybciej wykonać zabieg. Moja prośba została pozytywnie rozpatrzona. Kamień spadł mi z serca. Zaoszczędziłem mnóstwo pieniędzy. Już byłem przygotowany na to, że z własnej kieszeni wyłożę na operacje, w razie negatywnej decyzji – miałem zapytać o taką możliwość. Na całe szczęście – nie musiałem tego robić. Termin oczekiwania? Dwa tygodnie, Czternaście dni, wow. Kolejne pozytywne zaskoczenie. Nie dość, że za darmo to jeszcze w ekspresowym tempie. Po tygodniu otrzymałem telefon, że jednak o tydzień dłużej będę musiał poczekać na swoją kolei. Już tyle wyczekałem, kolejny tydzień mnie nie zbawi. Zbliżał się sądny dzień.

Komentarze